Zortrax M300 – najdziwniejszy test świata.

Co można mieć za ponad dwadzieścia tysięcy złotych?
Jest wiele rzeczy. Można kupić stare Porsche, polecieć na wakacje do USA, wynająć mieszkanie we Wrocławiu na 1,5 roku, kupić motocykl (razem z prawem jazdy, kaskiem, butami, kombinezonem i garażem na ten motocykl), wypijać butelkę wódki dziennie przez prawie 3 lata, kupić 30 drukarek Anet A8 DIY…

Wg firmy 3D Phoenix, można też kupić Zortraxa M300. 

Tuż po opublikowaniu przeze mnie tekstów o M200, napisał do mnie maila Mateusz Sobczak, Sales and Financial Director firmy 3D Phoenix. Podziękował, za rzetelne i profesjonalne (hehe) podejście do tematu. Poplotkowaliśmy trochę i pozostaliśmy w kontakcie. Po jakimś czasie, bawiąc się M200, uznałem, że ciekaw jestem, jak się sprawuje jego większy brat. Jako, że nie miałem akurat wolnej nerki do sprzedania na czarnym rynku, postanowiłem „YOLO, poproszę Mateusza”. O dziwo, nie zostałem wyśmiany, odpowiedział „Zobaczę, co da się zrobić, podaj adres do wysyłki.”

Po jakimś czasie skonsultował się ze mną Piotr Gutsche, Key Account Manager z Zortrax Store (opiekę nad Zortrax Store sprawuje 3D Phoenix). Był trochę sceptyczny odnośnie mojego planu „dorwania się ze śrubokrętem do M300 i podłubania mu w bebechach”, ale po moim zapewnieniu, że nic nie uszkodzę i poinformowaniu mnie, że ten konkretny egzemplarz ma jeszcze przed sobą świetliste życie, więc lepiej, żebym go nie zabił, dogadał ze mną szczegóły przesyłki.

Unboxing

Niestety, M300 był używany, więc nie miałem okazji odebrać mu dziewictwa odpakowując go jako pierwszy użytkownik, więc ciężko mi napisać cokolwiek o opakowaniu. Ale przecież dostałem go do zabawy zupełnie za darmo (firma 3D Phoenix pokryła całkowicie koszty wysyłki i dorzuciła mi do paczki filamenty), więc w zasadzie głupio byłoby kręcić nosem w tej kwestii.

Właśnie, filamenty. Dostałem oryginalną szpulę Z-HIPS dedykowaną do M300 – na 2kg rolce, oraz dwie rolki Compositium ABS-EX od Coro Technology na testy (to akurat przy okazji, do podrukowania na moim M200, bo M300 nie przyjmuje oficjalnie ABSu).

W paczce był też stół grzejny, oryginalny wieszak na dużą szpulę, drukowany wieszak na małą szpulę (jak w M200), panele boczne, karta SD i przewód zasilania.

Pierwsze wrażenia

Oglądając M300 w sieci, miałem wrażenie, że ktoś z inżynierów Zortraxa wziął parametryczny model 3D M200 i wpisał w każdej osi „+100mm”. Jak jest w rzeczywistości?

Na żywo wygląda to w sumie podobnie, ale różni się paroma szczegółami – konstrukcją platformy, konstrukcją szpuli, i paroma kosmetycznymi poprawkami.

Stół grzejny

W porównaniu do tego, który jest w M200, jest prawdziwym bydlakiem. Zamiast klasycznego laminatu PCB 1.6mm na płytę perforowaną został zamontowany laminat o grubości ok 5mm, co zmniejsza prawdopodobieństwo jego wybrzuszenia.

Ponadto, zawsze wkurwiało wielce irytowało mnie, że chcąc odpiąć platformę roboczą, muszę poza wtyczką heatbedu, szarpać się z odpięciem malutkiej wtyczki od płyty perforowanej (odpowiadającej za Z-sense – autoleveling platformy roboczej). Ktoś z inżynierów musiał mieć dobry dzień w pracy, bo w przypływie geniuszu wpadli na to, żeby dodać mały jumper łączący płytę perforowaną z heatbedem, a całość podpinać już tylko jedną wtyczką (która jest dość potężna, bo stół o takiej powierzchni ciągnie prąd jak ja hawajską z podwójnym ananasem, zamieniając licznik energii w stoper).

W związku z tym, że stół do M300 waży tyle, co moja lodówka, inżynierowie Zortraxa wpadli na kolejny genialny pomysł – doszli do, dość sensownego wniosku, że zamontowanie takiej samej śruby trapezowej, jak w M200, nie jest zbyt mądre. Wylądowała tam więc śruba kulowa, w dodatku o większej średnicy.

Mocowanie szpuli

Zamiast zwykłego haczyka,wystającego w oczekiwaniu, aż ktoś go złamie, w M300 jest dość duży… kołek, z zatrzaskiem, który gwarantuje, że 2kg szpula będzie siedziała pewnie na miejscu. Jest tylko jeden mankament. Szpula, obracając się, trze o kołek, co powoduje rytmiczne skrzypienie na tyle przypominające skrzypienie ramy łóżka, że sąsiedzi zaczynają patrzeć na Ciebie z dziwną miną (zwłaszcza przy kilkugodzinnych wydrukach). Gdybym miał tę drukarkę na stałe, oryginalne mocowanie wylądowałoby w pudle z oryginalnymi mocowaniami, a ja bym założył ułożyskowaną rolkę (chociażby na 608ZZ).

Printhead

Jeśli chodzi o głowicę, to na pierwszy rzut oka jest identyczna – taki sam blok grzejny, takie samo chłodzenie, taki sam silnik ekstrudera i wtyczka od taśmy.

„Hurr durr! Skoro taśma od ekstrudera jest taka sama w M200 i M300, to dlaczego jest droższa?”

Bo jest dłuższa. Te wtyczki, które tam są, kosztują grosze. Najdroższy jest sam przewód.

Ostatnio wrzucałem foty, jak zrobiłem sobie sam przewód do mojego Zortraxa M200 v1 (z nowszymi wersjami nie działa, potwierdzone info). Dwie wtyczki IDC20, 1,5m kolorowej taśmy, oplot i termokurcze kosztowały mnie jakieś… 8zł.

Gdzie jest zatem haczyk? Czemu taśmy Zortraxa są takie drogie? 

Bo są wykonane z dużo wyższej jakości przewodów, które były ręcznie plecione przez tybetańskich mnichów o wschodzie słońca podczas przesilenia zimowego i gwarantują, że Twoje wydruki zawsze wyjdą idealnie, Twoja żona będzie wiecznie młoda, a wokół będzie dobrobyt na każdym kroku.

Nie, serio. Są wykonane z wysokiej jakości przewodów, które zwiększają ich wytrzymałość mechaniczną (przewody się nie przecierają, ani nie łamią, mimo, że są cały czas wyginane na różne strony podczas drukowania), oraz mają mniejszą podatność na zakłócenia (przypominam, że pomiar temperatury odbywa się za pomocą termopary, gdzie kluczowe są pojedyncze mV), oraz generują mniejsze straty (mniejsza rezystancja przewodu).

„No dobra, fajnie, ale po co ten cały M300? To tylko M200 z poprawkami.”

No właśnie nie. M300 ma znacznie większe pole robocze. 30x30x30cm. Co może się zmieścić w takiej drukarce? Na razie udało mi się włożyć tam banana, okulary, oscyloskop, zgrzewkę wody mineralnej, myjkę ultradźwiękową z 5l zapasem IPA, mikrofalówkę, kota (uciekł ze zdjęcia), mikrofon razem ze statywem, rolkę filamentu z M200… Zdjęcia oczywiście pod artykułem 😉

30cm, to wystarczająco, żeby wydrukować ramę do drona w jednym kawałku.

30cm to wystarczająco, żeby wydrukować prototyp kasku motocyklowego bez klejenia.

30cm to wystarczająco, żeby wydrukować buty.

30cm to wystarczająco, żeby wydrukować obudowę, na prototyp przeciętnego urządzenia laboratoryjnego.

30cm to prawie wystarczająco, aby wydrukować popiersie.

W codziennym użytkowaniu M200 zdarza mi się, że zabraknie 3-4 cm. M300 sprawdziłby się wspaniale jako przedłużenie… osi.

Ale wydruk wcale nie musi być duży, żeby było potrzebne duże pole robocze. Drukujesz często dużo drobnych rzeczy? Nie chce Ci się biegać co chwilę do drukarki, żeby nastawić kolejny wydruk? Mi też nie. Przy M200, powierzchnia heatbedu to 400cm2. Przy M300, aż 900cm2. Oznacza to, że można na platformie umieścić ponad dwa razy więcej drobnicy. Ustawiasz jeden wydruk solidny i masz dwa dni wolne!

A propos – czas

Przy dużych wydrukach zderzamy się z prostą barierą. Wydrukowanie 30cm wazy z warstwą 0.14mm wg Z-Suite, ma trwać 12h. Samo cięcie modelu w Z-Suite, przy 8GB ramu i procku i7 trwa 25-70 minut (MASAKRA!!). Gdy chciałem wydrukować klasyczne łożysko Zortraxa, ale przeskalowane do średnicy 30cm, z warstwą 0.19 i średnią prędkością, oraz minimalnym wypełnieniem, dowiedziałem się, że poczekam… 4 dni. Myślisz sobie – przełączę na „External materials”, zmienię prędkość na maksa i poleci jak szalony? Nic bardziej mylnego. Z jakiegoś nieznanego mi powodu, Z-Suite zawsze mówi mi, że druk z external materials, nawet na najwyższej prędkości, potrwa dłużej, niż druk z oryginalnych filamentów.

BARDZO MNIE BOLI BRAK MOŻLIWOŚCI ZMIANY ROZMIARU DYSZY W ZORTRAXIE M200 I M300. 

Drodzy inżynierowie działu R&D z Olsztyna. To naprawdę niewielka pierdoła, która uszczęśliwiłaby dziesiątki… setki… może nawet setki tysięcy osób. Poza stockową dyszą 0.4mm, dajcie chociaż możliwość zamontowania 0.25, 0.7 i 1.0mm. Wiem doskonale, że uwielbiacie zarabiać na częściach zamiennych, więc dodatkowe dysze do drukarek idealnie się wkomponują w Wasz model biznesowy. A wprowadzenie dodatkowej rozwijanej listy do Z-Suite, przyczajonej wśród innych parametrów niczym ja podczas sesji, nie zajmie programistom więcej, niż pół godziny.

No chyba, że dopadną się do nich designerzy i zaczną dyskutować o położeniu tej listy względem innych elementów formularza. Wtedy miną 2 tygodnie, aż finalnie zostanie zatwierdzona pierwsza propozycja, ale w międzyczasie zostaną wypuszczone 4 szkice koncepcyjne, 15 testowych interfejsów i 3 wersje Z-Suite do użytku wewnętrznego w firmie w celu zebrania feedbacku.

Tak, czy inaczej, uważam, że idea jest słuszna, i warto byłoby się nią zająć.

O co jeszcze mam ból dupy pretensje?

Z-Suite ma niedorobioną funkcję drukowania wazy. Po zaznaczeniu „spiral” i tak walnęła mi szew przez środek wydruku. WTF?

Ale nie taki szew zły…

To jest największa zaleta Zortraxów. Są tak zajebiście dobrze skalibrowane out of box, że po prostu włączam drukarkę i wszystko jest idealnie. Ścianki z równo ułożonymi warstwami, górne warstwy z idealnym wypełnieniem (last layer porn), dość łatwo odrywalny materiał podporowy, czy właśnie idealnie gładki szew. Owszem, widać go, ale jest ledwo wyczuwalny w dotyku.

Skoro o materiale podporowym mowa

Fajnie, że się łatwo odrywa. Fajnie, że można wybrać kąt podparcia i ewentualnie wywalić obrys supportu. Ale może czas wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i dodać możliwość ręcznego rozstawiania supportów? Albo regulację gęstości wypełnienia materiału podporowego?

Dobra, kończę marudzić

Zortrax naprawdę wychodzi naprzeciw oczekiwaniom użyszkodników. Mam M200 od grudnia i widzę coraz więcej zmian na lepsze. Od ciągłych aktualizacji dodających drobne kosmetyczne funkcje i usuwających drobiazgowe błędy, po grubsze akcje, w stylu otworzenia ekosystemu (oficjalna możliwość edycji parametrów materiałowych w Z-Suite), czy wypuszczenia Z-PLA (co za tym idzie, oficjalnego przyznania się, że M200 potrafi drukować z PLA). Więc moje marudzenie w poprzednich akapitach jest faktycznie czepialstwem, ale od tego są recenzenci. W ogólnym ujęciu, uważam, że Zortrax odwala kawał dobrej roboty.

Jakość wydruków

Miałem maszynę na tydzień. Przy czasach wydruków dużych obiektów, nie poszalałem za bardzo. Wydrukowałem 3 elementy, wszystkie z dostarczonego Z-HIPS (który jest polecany do tej maszyny), na dedykowanym do niego profilu w Z-Suite. Zdjęcia i filmy pod artykułem.

  • Dupeczka Woman Body – wszyscy, którzy mnie regularnie śledzą, wiedzą o moim zamiłowaniu do tego modelu. Wydrukowałem go w trybie wazy, co pozwoliło mi przyjrzeć się z-wobblingowi (którego po prostu nie ma w tej drukarce – szukałem 3 dni, wziąłem namiot, śpiwór, latarkę, szukałem intensywnie, ale go nie znalazłem), stabilności temperaturowej (termopara robi swoje – jest po prostu idealnie) i rozdzielczości silników krokowych (wszystkie łuki są płynne, ekstruder też nie pluje skokowo… jest magia!). Ocena tych parametrów – 10/10.  Model – link
  • Wieża Eiffla – tutaj było wyzwanie dla retrakcji i chłodzenia, ponieważ było dużo mostów, duże pochylenie, a słupki były cienkie. Celowo wyłączyłem podpory i jestem względnie zadowolony. Dla warstwy 0.29 pojawiały się delikatne nitki i lekko ugięte ścieżki przy bridgowaniu – brakuje zdecydowanie drugiego nawiewu chłodzącego z drugiej strony. Ale i tak nie było źle. Ocena tych parametrów – 7,5/10. Model – link
  • Maska Iron Mana – duży, masywny wydruk dla sprawdzenia skurczu materiałowego, wygody usuwania supportów i powierzchni, jaka po nich pozostaje. Tutaj nic mnie nie zaskoczyło. Jeśli chodzi o skurcz, to po prostu nie wystąpił – wydruk nie pękał, ani nawet nie odkleił się od stołu. Jeśli chodzi o supporty, to tutaj też robi robotę kalibracja maszyny na poziomie R&D w fabryce – support odszedł od elementu tak łatwo, jak moja była ode mnie, gdy oznajmiłem, że wybieram drukarki, a nie ją. I tak samo jak ona, nie pozostawił po sobie większego śladu. Ocena tych parametrów – 10/10. Model – link

Ogólna jakość nie jest dla mnie zaskoczeniem – sam producent mówi otwarcie, że wziął z M200 wszystko co najlepsze. A M200 od pierwszego uruchomienia powala mnie swoją jakością każdego dnia na kolana.

Podsumowując

Jesteś profesjonalistą, potrzebujesz niezawodności, plug and play bez ciągłej kalibracji i ustawiania w slicerze miliona parametrów (czując się jak w kokpicie samolotu, bo nie masz pojęcia do czego służy 90% z nich)? Kup Zortraxa. Zwykle wystarczy M200. Jeśli dodatkowo potrzebujesz większego pola, to kup Zortraxa M300, bo to w rzeczywistości jedyne, co je różni. I mogę Zortraxy polecić, bo ja sam mam dwa, a myślę już o kolejnych, mimo, że mam jeszcze kilka składaków. Zortraxy po prostu są zbyt przyjemne w obsłudze.

Wielu drukarzy, którzy potrafią i lubią dłubnąć coś przy maszynach, narzeka, że Zortraxy są przepłacone. Ale ja tak nie uważam. Owszem, są drogie, w stosunku do większości tego typu drukarek FDM, jednak uważam, że w tym przypadku płaci się za jakość wykonania, zajebiście ogarnięty soft i bezawaryjność (jedyne usterki, jakich do tej pory uświadczyłem, to zatykające się dysze, ale zawsze udaje mi się je wyczyścić i ani razu nie musiałem kupować nowej, aczkolwiek to też jest rozwiązanie).

Gwoli ścisłości – nie dostałem ani złotówki od nikogo (ani firmy Zortrax, ani 3D Phoenix, ani nawet mojej babci) za napisanie tego artykułu. Firma 3D Phoenix dostarczyła mi sprzęt, materiał oraz pokryła koszt przesyłki w obie strony. Moja ocena drukarek Zortrax jest całkowicie obiektywna. Jeśli jesteś producentem, bądź sprzedawcą i chcesz, abym podjął się testu Twojej maszyny – pisz na kontakt@maciejdrukuje.pl

 

Dwie pierwsze ramki to albumy – po najechaniu na zdjęcie pojawiają się strzałki pozwalające przewijać dalej 😉 

I wouldn’t be myself without this model printed as test model…

Post udostępniony przez Maciej Mosak (@mosi2323)