Przedświątecznej gorączki podsumowanie

Święta to magiczny czas, kiedy każdy siedzi z rodziną, rozmawia, wspomina, a kilka dni wcześniej biega i sprząta całe mieszkanie gotując kolejne potrawy. U mnie gorączka przedświąteczna miała inne objawy. Był to okres istnej nawałnicy deadline’ów, bo każdy chciał na szybko coś wydrukować na prezent. Ludzie z Rapid Troopers chcieli pobrać drukarki z koła na święta, żeby z nimi popracować, a one były w rozsypce, Tomek czekał aż mu przywiozę Prusę i2, a Krzysztof wspomniał, że przyda mu się druga drukarka i na szybko znalazłem drugiego Vertexa.

Zaczęło się dwa tygodnie przed świętami – przed pojawieniem się na TEDx wziąłem z koła 2 Monkeyfaby, żeby je sprawdzić i usunąć ewentualne usterki. No i przy okazji podrukować, bo już wtedy zakolejkowane miałem Świat Dysku, wydziałowe bombki, kilka choinek, części do naprawy Ultimakera (wciąż czeka na przeszczep głowicy), mocowania endstopów do RepRapa 1.0 (własność Rapid Troopers, podobny konstrukcyjnie do Prusy i2), kilka zestawów części do inżynierek studentów z PWr, parę elementów dla starego ZMorpha (musiałem go naprawić do końca przed 16 grudnia, bo wtedy był koniec moich praktyk w Centrum Technologii Audiowizualnych). Gate i Prusa drukowały już wtedy na pełnych obrotach, jednak nie wyrabiały się ze wszystkim.

Oczywiście nowszy Monkey, który stoi na Sunbeamie, ruszył od strzała, ale ze starszym miałem więcej przygód – opisałem to w poprzednim poście. Potem jeszcze walczyłem z występującymi przypadkowo przesunięciami w osi Y, ale jakoś się ich pozbyłem (pomogło dopiero wpięcie silnika osi Y jako E2 na płytce i przepatchowanie tego w firmware – prawdopodobnie sterownik jest uszkodzony).

Zacząłem w międzyczasie walczyć z RR1.0 i po zamontowaniu endstopów i wgraniu nowego firmware (oczywiście Repetier Firmware w wersji Dev), okazało się, że osoby konstruujące drukarkę wykorzystały bardzo nieszczęśliwe połączenie przy osi Y – zębatkę drukowaną na SLA i silnik z okrągłym wałem – próba dokręcenia zębatki na tyle, żeby nie ślizgała się na wale zakończyła się jej ukruszeniem. Na szczęście tutaj pomocny okazał się Marcin, jeden z nowych adeptów Rapid Troopers, który zgłosił się na ochotnika, żeby dokończyć ogarnianie tej drukarki w ramach wprawki przed budową własnej (przymierza się do D-Bota, którego mu poleciłem). Spakowałem więc wszystkie rzeczy do pudła i wytłumaczyłem mu krok po kroku co jest do zrobienia.

Zabrałem się za Zmorpha i oczywiście po pokonaniu kilku etapów okazało się, że brakuje części – nie było formatki pod stół grzejny i sprzęgieł 5x6mm do osi Z. Zrobiłem więc tyle ile byłem w stanie, przygotowałem całość i znów – spakowałem w pudło, zawiozłem do CETA i przekazałem Dawidowi co jest do zrobienia.

W międzyczasie do drukowania bombek wydziałowych doszło drukowanie choinek – na początku miałem zrobić tylko 2, ale cieszyły się takim zainteresowaniem, że powstało ich ponad 12, bo przecież jak jeden z profesorów zwraca się do mnie z prośbą o kolejne, to nie można odmówić (oglądaliście Ojca Chrzestnego, prawda? 🙂 )

Ale najbardziej gorąco się zrobiło w ostatnim tygodniu przed wigilią – w piątek 16 grudnia rozmawiałem z Krzysztofem i uzgodniliśmy, że ściągam mu jeszcze jednego Vertexa, więc od razu poinformowałem o tym dziewczynę, która proponowała mi właśnie Vertexa parę dni wcześniej i w poniedziałek wyszedł do mnie kurier. Dotarł w środę o 17 i zaczęła się walka – standardowo wyjąłem z szafki mk2b, przylutowałem 2×2,5mm, na drugim końcu wpiąłem do zasilacza (RS-150-12) przez przekaźnik po drodze, razem z zasilaniem stołu puściłem w oplocie. Przykręciłem ten dodatkowy zasilacz od drukarki wiercąc 4 dodatkowe otwory, wpiąłem wszystko w płytę główną i teoretycznie był gotowy. Do tego jeszcze poprawienie chłodzenia elektroniki poprzez wywalenie oryginalnego wentylatora 40×40 i przykręcenie wydrukowanego adaptera na dwa wentylatory 80×80. Wymusza to podniesienie całej drukarki, więc wydrukowałem też tulejki i chciałem wkręcić w nie oryginalne nóżki, jednak okazało się, że dziewczyna, która mi je wysyłała, źle zabezpieczyła paczkę i się powyginały, więc musiałem najpierw spędzić z nimi kwadrans przy imadle. Finalnie, łącznie z drukowaniem wszystkich potrzebnych części, na całość mi zeszło 5h.

W międzyczasie zaczęły przychodzić do mnie paczki od małych chińskich rączek – trochę elektroniki, śruby trapezowe, radełka i teflonowe koszulki do izolowania nóżek termistorów.

W środę wieczorem skoczyłem na Wydział Mechaniczny i zabrałem RepRapa SLA (również własność Rapid Troopers), i zawiozłem go w czwartek rano na Długą, żeby przy nim popracować na spokojnie. Od razu zainteresował się nim Dziekan, więc mam nadzieję, że niedługo zostanie przeze mnie namówiony na kupno Form2. Zdzwoniłem się z Danielem, który budował tego RR SLA jako magisterkę i na dniach mam dostać materiały, żeby się nim zająć.

We wtorek dostałem wiadomość w stylu „Cześć, znajomy powiedział, że drukowałeś coś dla niego i wyszło dość dobrze, więc mam dla Ciebie sprawę, bo szukam prezentu dla dziewczyny – wydrukujesz mi coś na szybko?”. ‚Coś na szybko’ okazało się prawie półkilogramowym sercem, które drukowało się całą dobę i zostało odebrane w czwartek o 20. Chwilę wcześniej przyszedł też chłopak dla którego wydrukowałem pudło części do inżynierki. Ciekawostka – wszyscy, którzy proszą mnie o pilne wydruki, zawsze przynoszą parę butelek piwa, mimo, że nawet o tym nie wspominam 😀

Godzinę później już siedziałem w pociągu do rodzinnego miasta, i mogłoby się wydawać, że odpocznę na chwilę od drukarek, ale w jednej ręce miałem Prusę i2 dla Tomka, a w drugiej walizkę, z upchniętymi pomiędzy ciuchami 6 szpulami z filamentem. W sumie to bardziej ciuchy były upchnięte między szpulami. No i jedną z choinek, żeby dać mamie. W piątek wpadłem z drukarką i filamentami do Tomka, usiedliśmy na parę godzin i wytłumaczyłem mu o co właściwie chodzi z tymi drukarkami. Było to dla mnie przy okazji nowe doświadczenie, bo Tomek, jako grafik, pracuje na komputerze z nagryzionym jabłuszkiem, więc dowiedziałem się, że zarówno Repetier-Host, jak i Slic3r na Mac’u wyglądają zupełnie inaczej.

W wigilię miałem już prawie spokój – rozmawiałem z rodziną, odwiedziłem babcię, a potem kolacja wigilijna. Ku mojemu zaskoczeniu (bo przecież wielkie pudło stojące w pokoju babci i przykryte taktycznie szlafrokiem przez ostatnie dni niczego nie zdradziło) – dostałem wózek warsztatowy, o którym marzenie wymsknęło mi się kiedyś przy mamie – wreszcie będę miał możliwość zgromadzenia najczęściej używanych narzędzi w jednym miejscu.

A potem sprawiłem sam sobie prezent pod choinkę – idzie do mnie kurierem Zortrax M200 – szykuje się dużo zabawy!

Ale teraz czas na parę dni odpoczynku. Wesołych!

Kolejnego trupa wskrzesiłem

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Mosak (@mosi2323)

Leadscrew porn. #3dtuning #maciejdrukujepl

Film zamieszczony przez użytkownika Maciej Mosak (@mosi2323)

I na koniec ukradzione od zadowolonego Tomka: