Nie klei?

Standardowy problem każdej osoby, która zaczyna drukować, zwłaszcza z ABSu. Wszystko ładnie, pięknie, a tu dupa. Wydruk się podwinął. A czasem nawet nie dochodzi do samego wydruku, bo już pierwsza nitka nie chce się przykleić do stołu i powstaje nam na dyszy piękny smark.

No i co teraz? Jest kilka dróg, zależnie od tego czy mamy podgrzewany stół (heatbed, grzałka silikonowa, rezystory mocy, czy jakiekolwiek inne wynalazki, niekiedy rodem z programów Adama Słodowego). Do tego jeszcze wiele zależy od tego czy chcemy przyciąć koszty, czy przeszkadza nam urokliwy zapaszek chemikaliów i czy lubimy mieć brudną szybę.

1. Czysta szyba.
Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jeśli masz grzany stół, weź na szmatkę aceton/ocet i przetrzyj dokładnie szybę, żeby usunąć brud i tłuszcz. Ostatecznie możesz użyć alkoholu, ale istnieje ryzyko, że wypijesz zanim włączysz drukarkę, także odradzam. Dla PLA podgrzewam taki stolik do 75-80 stopni, a ABS do 120-125. Dodatkowe punkty jeśli szyba jest zmatowiona  (możesz ją któregoś wieczoru zaatakować z zaskoczenia z arkuszem papieru 320 w ręce).
+ tanio (nie licząc grzania)
+ łatwo
+ zero syfu
– przy większych wydrukach wciąż istnieje ryzyko podwinięcia
– długi czas nagrzewania stołu (o ile w ogóle osiągnie te 120 stopni)

2. Taśma kaptonowa.
Niektórzy zachwycają się tą metodą, dla mnie jest… Średnia. Ogólnie wszystko tak jak powyżej, tylko na szybę naklejamy równomiernie taśmę kaptonową i trzyma troszeczkę lepiej.
+ łatwo
+ czysto
– kapton jest drogi
– wciąż trzeba mocno grzać
– wciąż ryzyko podwinięcia

3. Klej biurowy (lub wikol rozrobiony z wodą 1:1).
Klej rozsmarowujemy równomiernie po stole, czekamy aż zaschnie, a potem, używając ostrza z nożyka do tapet/żyletki/cienkiej metalowej żyłki, odcinamy nadmiar, żeby uzyskać równomierną powierzchnię. Jest to pierwsza z omawianych metod, które pozwalają drukować z PLA na zimnym stole (aczkolwiek podgrzanie do 60 stopni nie zaszkodzi).
+ relatywnie tanio (tubka kosztuje jakieś 5zł)
+ zimny stół approved
– szyba się lepi, nożyk się lepi, palce się lepią, laptop się lepi… i w sumie z nieznanych przyczyn lepi się kot, telewizor i lodówka
– dużo roboty z nakładaniem, żeby uzyskać ładną powierzchnię

4. Magiczne podkładki (Buildtak, Gamplate, Coropad i inne wynalazki).
Postępowanie w zasadzie jak z kaptonem – myjemy szybę, naklejamy i jazda. Zaletą jest znów brak konieczności podgrzewania stołu, no i oczywiście jest mniej syfu. Teraz do gry wkracza nowy bohater – szpachelka. Wydruki drukowane na tych powierzchniach trzymają się ich bardzo dobrze, więc trzeba naostrzyć szpachelkę budowlaną tak, żeby cięła papier, a potem podważamy wydruki (czasem trochę to trwa).
+ łatwo
+ można na zimno
+ czysto
– drogo (jedna podkładka 50zł)
– nieostrożny ruch szpachelki przecina podkładkę…
– …albo pół prawej dłoni dzień przed ważnym egzaminem (nie, żebym wiedział coś na ten temat, ale siedzenie na SORze o 3 w nocy z kapiącą krwią z opatrunku było w sumie nawet zabawne 😀 )
– źle wypoziomowany stół może zakończyć się tragiczną śmiercią podkładki po bliskim spotkaniu z rozgrzanym hotendem

5. Niebieska taśma malarska.
Moja ulubiona metoda przy zimnym stole. Kleimy paski taśmy malarskiej jeden przy drugim i drukujemy na tym. Porowata powierzchnia robi resztę za nas. Podgrzewanie stołu jest moim zdaniem wręcz niewskazane, bo klej po rozgrzaniu się upłynnia i taśma odklei się razem z wydrukiem. Niestety działa raczej tylko dla PLA (oczywiście znajdą się spece, którzy powiedzą, że ABS też trzyma, ale mam na myśli duże wydruki).
+ względnie łatwo
+ względnie tanio
+ nawet czysto
+ zimny stół
– zimny stół
– czasem ciężko odkleić wydruk nieuszkadzając taśmy

6. Magiczne spraye (Dimafix, Printafix, Plastik70, lakier do włosów).
Od kiedy odkryłem dimafix, nie używam niczego innego drukując na gorąco. PLA, ABS, PET-G, HIPS, PVA… Wszystko leży na stole niczym Najman na macie. Podwinięte wydruki to już przeszłość, a wyczyszczenie szyby ogranicza się do wstawienia jej do zmywarki. Plastik70 służył mi trochę wcześniej, jego wadą jest konieczność zmywania acetonem i duży smród przy nakładaniu. W chwili obecnej używam go tylko drukując z gumy (pierwszą warstwę nakładam na jeszcze mokry spray, więc zasychając świetnie łapie gumę do stołu). Printafix działa podobnie do Dimafixu, jednak nie jest sprayem, tylko aerozolem (trzeba się naklikać nakładając, ale leci bardziej kontrolowana strużka). Lakier do włosów jest tańszy, ale moim zdaniem słabiej chwyta.
+ działa idealnie, jeśli podgrzejemy stół
+ starcza na długo (jedna puszka to parę miesięcy zamęczania drukarki)
+ aplikacja to kilka sekund
+ radzi sobie nawet z najtrudniejszymi materiałami
– śmierdzi schnąc
– wszystko dookoła też jest nim pokryte, jeśli nakładamy go na szybę będącą w drukarce
– puszka jest droga

7. Sok ABS.
Klasyka klasyki, nie mogłem go pominąć. Bierzemy trochę rozdrobnionego ABSu (mogą być nieudane wydruki), kapkę acetonu (tak z pół szklanki), mieszamy, dajemy mu się ładnie przeżreć i nakładamy pędzelkiem na szybę. Wydruk chwyta mocno przy podgrzanym stole, ale sok jest zwykle jednorazowy, jego nakładanie jest problematyczne, a opary acetonu dają niezłą fazę.
+ mocno trzyma
+ brudny w drukarce jest tylko stół…
– …i w sumie pędzel, słoik, i Ty
– schodzi dużo acetonu i pędzli
– jednorazowy

Każdy uważa inną metodę za najlepszą, najlepiej spróbować wszystkich i ocenić samemu. A czasem można odkryć własne (raz w akcie desperacji drukowałem na taśmie izolacyjnej i też dało radę). Pamiętajcie też, że żadna metoda nic nie da, jeśli stół nie jest wypoziomowany. Moja ulubiona metoda to poziomowanie „na kartkę papieru” – składamy zwykłą kartkę papieru ksero na pół i przesuwamy dyszę w każdy róg stołu sprawdzając, czy papier mieści się między stołem, a dyszą – powinien przechodzić z ledwo wyczuwalnym oporem.