Sinusoida postępu

Nie chwal dnia przed zachodem słońca? Nie chwal drukarki dopóki się jej nie pozbędziesz.
Wczoraj był jeden z dni pt. „wszystko płonie”. Próba ogarnięcia sytuacji może zostać porównywalna do gaszenia pożaru w całym budynku przy pomocy łyżeczki do herbaty.
Ale zacznijmy od początku – Rostock po raz kolejny się na mnie obraził i silnik ekstrudera postanowił zagrzać się do takiej temperatury, że zaczął topić filament który miał przepchnąć. No ok, zdarza się najlepszym, nie mam mu tego za złe. Zmniejszyłem prąd na stepsticku i zacząłem eksperymentalnie puszczać coraz większy z podklejoną termoparą. Doszedłem do 70 stopni i uznałem, że tak będzie ok.
Potem stwierdziłem, że włączę wydruk na Gate. A Gate stwierdziła, że to nie ja będę o tym decydował i radośnie odmawiała odczytania karty SD. Po jakimś czasie (i zużyciu prawie całej puszki kontaktu) wydruk ruszył, ale musiałem go przerwać, bo stół się przekrzywił i trzeba wypoziomować. Pierwsze poziomowanie od 2 miesięcy, to jakoś przeżyję. Zrobione i poszło.
Pomyślałem, że może podrukuję na Vertexie – co prawda jedną dyszę miał zatkaną, ale druga była sprawna, więc wystarczyło zmienić tymczasowo domyślny ekstruder w sofcie i na jakiś czas odwlekę przetykan3ie dyszy (nie życzę tego najgorszemu wrogowi, zespół ekspertów z vellemana postarał się, żebyście chcieli podciąć sobie żyły próbując wymontować dyszę z tej drukarki…). No to rzucam wydruk na drugim ekstruderze i… Poof! Drukarka zgasła. „Ciemność widzę, ciemność!” – po raz kolejny zespół ekspertów z vellemana się popisał i postanowili puścić 3,5A przez goldpiny, a złącze uznało, że ono tak się nie bawi, i dokonało transformacji w węgiel. A jak wiadomo, węgiel świetnie przewodzi, więc rezystancja w obwodzie grzałki spadła prawie do zera i każdorazowe włączenie grzałki resetowało drukarkę. W tym momencie jestem wdzięczny Chińczykom którzy robili zasilacz przemysłowy do tej drukarki za jakiekolwiek zabezpieczenie przed jego spaleniem. Puściłem tymczasowo na zewnątrz drukarki nową wiązkę do zasilenia grzałki i jakoś trybi. Oczywiście stół też do poziomowania, jeszcze tylko prysnąłem Dimafixem i jazda.
No to usiadłem na koniec do Prusy. Stwierdziłem, że jak dokończyłem ją dzień wcześniej i jest świeżo co dopracowana, to się nie może spier… No zepsuć się nie może. A tu taki suprajs (ta, szpan na znajomość angielskiego). Postanowiła, że od dzisiaj ekstruder będzie raz podawał filament, a raz nie. No i znowu jazda, bo stepstick się grzał i zabezpieczenie termiczne wskakiwało. No to quickfix – zmniejszyć prąd, nakleić radiator, zwiększyć prześwit pod drukarką, żeby lepiej wentylować elektronikę. Założyłbym tam wentylator, ale ta drukarka miała być maksymalnie uproszczona, więc tego się trzymam.
Po całym dniu bojów wszystkie drukarki, jak jeden mąż, ruszyły do pracy. Szkoda, że ruszyły dopiero na noc, więc równie dobrze mógłbym zasypiać z silnikiem turboodrzutowym przy uchu. Na pocieszenie bawiłem się świeżo kupionymi narzędziami.
A dzisiaj testuję wygładzanie wydruków żywicą – zobaczymy jak się sprawdzi.

Because week without buying new stuff isn't good week 😀 #bolts #nuts #knifes #hexkeys #torxkeys #cables #stickers #thermalpaste

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Mosak (@mosi2323)

Let's make that curves really smooth… #xtc3d #epoxy #3dprinting #maciejdrukujepl #ink3de

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Maciej Mosak (@mosi2323)